Nie zostawaj księdzem ani zakonnikiem...

Jeśli myślisz, że bycie księdzem lub zakonnikiem to praca od 8 do 16, że możesz wyłączyć telefon kiedy masz wolny dzień lu kiedy Ci to nie na rękę, by Twoi parafianie budzili Cię w środku nocy - nie potrzebujemy Cię. Mamy już takich księży i takich zakonników.

Potrzebujemy natomiast ludzi, którzy są do tego stopnia oddani misji Chrystusa, oddani swoim parafianom, że stają się oni jak rodzina. Potrzebujemy księży, którzy są prawdziwymi "ojcami", oddanymi swoim duchowym dzieciom. Nie dlatego, że taka ich praca, ale dlatego, że ich kochają.

Jeśli z kolei uważasz, że jako ksiądz lub zakonnik, jesteś samorządcą Bożej łaski, strażnikiem Tajemnicy, który zawsze wyszukuje wady wśród swoich parafian, będąc zafixowanym na zasadach, przepisach i prawie zamiast na Łasce i Miłosierdziu - nie potrzebujemy Cię. Takich księży już też mamy aż nadto.

Potrzebujemy ludzi, którzy wiedzą już, że sami również są grzesznikami, że sami polegają na tej samej Łasce, co każdy człowiek i świadczą w swojej słabości. Potrzebujemy księży, którzy widzą się w roli wprowadzającego pojednanie a nie prokuratora. Którzy wyjdą ze swojej strefy komfortu by przybliżyć ludziom Boga.

Jeśli myślisz, że tylko dlatego, iż jesteśmy niewielką jurysdykcją Kościelną, posiadającą niewielu księży, to potrzebujemy Cię, że w jakiś sposób jesteś niezastąpiony, bo Twoje głoszenie i zarządzanie ocali Kościół, więc robisz Kościołowi przysługę - nie potrzebujemy Cię. Mamy już i takich księży.

Potrzebujemy natomiast "instrumentów" a nie wybawców, sług a nie królów. Chrystus jest Zbawicielem Świata.

To nie jest mój Kościół i nie jest on Twój. Jest Chrystusa.

Nawet jeśli w bardzo konkretnych sytuacjach, działamy "in persona Christi" to nadal to On jest uwielbiony a nie my.

Jeśli chcesz być księdzem, bo chcesz się gdzieś schować - przed światem, bo Cię przeraża lub przed sobą, bo nic innego Ci nie wyszło - nie potrzebujemy Cię. Mamy już takich.

Potrzebujemy takich, którzy tak bardzo zakochani są w Bożym Stworzeniu, że chcą działać jedynie dla jego dobra.

Jeśli pod koniec formacji, przed ordynacją, wciąż nie żyjesz modlitwą, jeśli Jezus Chrystus nie jest fundamentem wszystkiego czym jesteś i robisz - nie potrzebujemy Cię. Mamy już wystarczająco kiepskich księży i zakonników, którzy żyją według tego świata i prowadzą na manowce.

O ile nie jesteś całkowicie oddany byciu człowiekiem modlitwy, musisz znaleźć sobie inne zajęcie.

Na koniec, jeśli uważasz, że wiesz więcej niż Twój biskup lub dwutysiącletnia historia Kościoła, do tego stopnia, że stworzysz alternatywną wersję rzeczywistości, wolną od posłuszeństwa wobec przełożonych - to z pewnością Cię nie potrzebujemy. Mamy takich więcej, niż jesteśmy w stanie wymyślić co z nimi zrobić.

Potrzebujemy myślących krytycznie, mających kontakt z własnym sumieniem, a jednocześnie świadomych, że reprezentują coś więcej niż samych siebie.

Więc o ile nie chcesz z całego serca być sługą na wzór Chrystusa, nauczycielem i liderem - owszem, ale również cierpiącym i ginącym za swoich ludzi - to ta droga może nie być dla Ciebie.

ALE jeśli rzeczywiście czujesz się powołany by dać życie za braci, oddać całe życie na głoszeniu Chrystusa w najciemniejszych zakamarkach świata, poprzez swoją hojność, cierpliwość, nadzieję, miłość i pokorę, to może jesteś właśnie tym kogo szukamy. Mamy już także takich wśród nas. Kościół miał takich od wieków. Kolejne pokolenie jeszcze nie.

Bóg wciąż mówi, być może mówi do Ciebie, który to czytasz! Pytanie brzmi: czy odpowiesz...?

(zainspirowane tekstem ojca Casey'a. franciszkanina)

© 2023 by Nature Org. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now